
Spis treści
Podstawowym zagadnieniem, które nurtuje wielu rodziców zobowiązanych do świadczeń pieniężnych na rzecz swojego potomstwa, jest kwestia ram czasowych tego obowiązku, a w szczególności pytanie, czy przepisy prawa sztywno określają moment jego wygaśnięcia. W polskim systemie prawnym, opartym na Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, nie istnieje żaden konkretny przepis, który wskazywałby jednoznacznie na datę kalendarzową lub wiek metrykalny, po osiągnięciu którego dziecko traci prawo do alimentów. Jest to fundamentalna różnica w porównaniu do niektórych systemów prawnych innych państw, gdzie pełnoletność automatycznie zamyka drogę do roszczeń alimentacyjnych. W Polsce osiągnięcie przez uprawnionego osiemnastego roku życia nie powoduje samoistnego wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego, co jest często błędnie interpretowane przez zobowiązanych do płacenia. Kluczową przesłanką, która decyduje o trwaniu lub ustaniu tego obowiązku, nie jest wiek wyrażony w liczbach, ale stan faktyczny określany jako możliwość samodzielnego utrzymania się przez dziecko. Ustawodawca celowo skonstruował przepisy w sposób elastyczny, aby sądy mogły indywidualnie oceniać sytuację życiową każdej rodziny, biorąc pod uwagę predyspozycje dziecka, jego stan zdrowia, przebieg edukacji oraz realne możliwości zarobkowe na rynku pracy. Oznacza to, że w jednej sytuacji obowiązek ten może wygasnąć tuż po ukończeniu szkoły zawodowej przez osiemnastolatka, który podejmuje stałą pracę, a w innej może trwać znacznie dłużej, jeśli dziecko kontynuuje edukację i nie posiada własnego majątku pozwalającego na pokrycie kosztów życia. Zrozumienie tej zasady jest kluczowe dla właściwej interpretacji swojej sytuacji prawnej, ponieważ błędne założenie o automatycznym końcu alimentów w dniu osiemnastych urodzin może prowadzić do narastania długu alimentacyjnego i egzekucji komorniczej, która będzie toczyć się niezależnie od wieku „dziecka”, które formalnie wciąż posiada tytuł wykonawczy przeciwko rodzicowi.
Czy trzeba płacić alimenty na dorosłe dziecko które się nie uczy
Sytuacja prawna dorosłego dziecka, które zakończyło edukację lub przerwało naukę i nie podejmuje żadnych działań zmierzających do zdobycia kwalifikacji zawodowych, jest zupełnie odmienna od sytuacji studenta, który rzetelnie przykłada się do nauki. W polskim orzecznictwie utrwalił się pogląd, że obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka nie może służyć promowaniu bierności życiowej ani też nie może być sposobem na wygodne życie na koszt rodziców dla osoby, która jest zdolna do pracy. Jeżeli dorosłe dziecko nie kontynuuje nauki i nie jest osobą niepełnosprawną, a mimo to nie podejmuje zatrudnienia, rodzic ma pełne prawo domagać się uchylenia obowiązku alimentacyjnego. Sądy w takich przypadkach badają, czy brak samodzielności finansowej wynika z przyczyn obiektywnych, takich jak na przykład trudna sytuacja na lokalnym rynku pracy czy nagła choroba, czy też jest wynikiem lenistwa i braku chęci do podjęcia pracy zarobkowej. Istotnym jest, że dziecko, które osiągnęło pełnoletność i zdobyło zawód, powinno czynić starania, by utrzymać się samodzielnie, a roszczenie alimentacyjne nie przysługuje w sytuacji, gdy niedostatek jest zawiniony przez uprawnionego. Oznacza to, że „wiecznym studentom”, którzy zmieniają kierunki studiów bez ich kończenia, lub osobom, które celowo nie podejmują pracy, sądy zazwyczaj odmawiają dalszego wsparcia finansowego od rodziców. Należy jednak pamiętać, że samo zaprzestanie nauki nie zwalnia rodzica z dnia na dzień z płacenia alimentów w sensie formalnym – konieczne jest przeprowadzenie odpowiedniej procedury sądowej, która potwierdzi, że ustały przesłanki do dalszego alimentowania. Warto w tym miejscu podkreślić, że kodeksowa zasada mówi o tym, iż rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Zatem, jeśli dorosłe dziecko ma „fach w ręku”, jest zdrowe i rynek pracy oferuje zatrudnienie, to fakt, że dziecko woli pozostawać na utrzymaniu rodziców, nie znajduje ochrony prawnej.
Mit o granicy dwudziestu sześciu lat a alimenty na dziecko w polsce
W świadomości społecznej niezwykle mocno zakorzeniony jest mit dotyczący magicznej granicy dwudziestu sześciu lat, po której rzekomo definitywnie kończy się obowiązek płacenia alimentów na dziecko. Przekonanie to bierze się z błędnego utożsamiania przepisów prawa rodzinnego z regulacjami dotyczącymi ubezpieczeń społecznych, podatków czy zasad funkcjonowania Funduszu Alimentacyjnego. Owszem, w przypadku świadczeń wypłacanych przez państwo z Funduszu Alimentacyjnego (gdy egzekucja od rodzica jest bezskuteczna), ustawodawca wprowadził górną granicę wieku uprawnionego, która wynosi dwadzieścia pięć lat. Podobnie status studenta dla celów ubezpieczenia zdrowotnego czy zniżek transportowych często wiązany jest z wiekiem dwudziestu sześciu lat. Jednakże te administracyjne granice nie mają bezpośredniego przełożenia na relację prywatnoprawną między rodzicem a dzieckiem opartą na Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. W relacji rodzic-dziecko nie istnieje żaden przepis, który mówiłby, że w dniu dwudziestych szóstych urodzin alimenty wygasają z mocy prawa. Teoretycznie możliwe jest zatem płacenie alimentów na dziecko starsze, na przykład na doktoranta lub studenta medycyny, który ze względu na specyfikę i trudność studiów nie jest w stanie podjąć pracy zarobkowej pozwalającej na pełne utrzymanie. Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie, a sąd bierze pod uwagę, czy czas trwania nauki nie jest nadmiernie wydłużany i czy dalsze kształcenie jest uzasadnione zdolnościami i ambicjami dziecka, a także czy prowadzi do uzyskania lepszych kwalifikacji. Dlatego powoływanie się przez rodzica w sądzie wyłącznie na fakt, że „dziecko skończyło 26 lat” jako jedyny argument za uchyleniem alimentów, może okazać się niewystarczające, jeśli nie zostanie poparte dowodami na to, że dziecko jest już w stanie utrzymać się samodzielnie lub że jego dalsze niesamodzielne funkcjonowanie wynika z braku staranności. Odróżnienie zasad rządzących pomocą państwową od obowiązku alimentacyjnego rodziców jest kluczowe dla właściwego zrozumienia swojej pozycji procesowej.
Samodzielność finansowa dziecka a koniec płacenia alimentów przez rodzica
Pojęcie możliwości samodzielnego utrzymania się jest centralnym punktem, wokół którego ogniskuje się większość sporów sądowych dotyczących czasu trwania obowiązku alimentacyjnego. Nie chodzi tutaj wyłącznie o to, czy dziecko zarabia jakiekolwiek pieniądze, ale o to, czy uzyskiwane dochody pozwalają na pokrycie wszystkich uzasadnionych potrzeb życiowych, takich jak wyżywienie, mieszkanie, odzież, leczenie czy środki higieny. Samodzielność finansowa to stan, w którym dorosłe dziecko nie musi już polegać na wsparciu rodziców, ponieważ jego własne starania lub posiadany majątek generują wystarczające środki. W orzecznictwie podkreśla się, że podjęcie przez dziecko pracy dorywczej w czasie wakacji lub w weekendy, która pozwala jedynie na drobne wydatki, nie jest równoznaczne z osiągnięciem pełnej samodzielności finansowej zwalniającej rodziców z alimentów. Z drugiej strony, jeśli dziecko podejmuje stałą pracę zarobkową, która zapewnia mu dochód na poziomie pozwalającym na skromne, ale samodzielne życie, obowiązek alimentacyjny rodziców wygasa, nawet jeśli dziecko chciałoby żyć na wyższym poziomie. Ważnym aspektem jest również posiadany przez dziecko majątek – jeśli dziecko otrzymało spadek lub darowiznę (np. mieszkanie, które wynajmuje), dochody z tego majątku mogą być na tyle wysokie, że alimenty od rodziców staną się zbędne. Sądy bardzo wnikliwie analizują budżet dziecka, zestawiając jego uzasadnione wydatki z realnymi i potencjalnymi dochodami. Częstym argumentem w sprawach o uchylenie alimentów jest wykazanie, że dziecko, mimo formalnego statusu studenta, w rzeczywistości pracuje „na czarno” lub prowadzi gospodarstwo domowe z partnerem, co zmienia jego sytuację finansową. Udowodnienie, że dziecko osiągnęło samodzielność finansową, leży po stronie rodzica, który chce przestać płacić, dlatego tak ważne jest gromadzenie dowodów na temat sytuacji majątkowej i zawodowej dorosłego potomka.
Alimenty na niepełnosprawne dziecko po ukończeniu osiemnastego roku życia
Najbardziej drastycznym i trudnym przypadkiem, w którym pytanie o maksymalny wiek płacenia alimentów staje się bezzasadne, jest sytuacja dzieci z poważnymi niepełnosprawnościami. W przypadku dziecka, które z powodu kalectwa, ciężkiej choroby przewlekłej lub niepełnosprawności intelektualnej nie jest w stanie podjąć pracy zarobkowej i samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie, obowiązek alimentacyjny rodziców może trwać do końca ich życia. W takich okolicznościach kryterium „możliwości samodzielnego utrzymania się” nigdy nie zostanie spełnione, co oznacza, że rodzice muszą wspierać finansowo swoje dziecko bez względu na to, czy ma ono lat dwadzieścia, czterdzieści czy pięćdziesiąt. Polskie prawo rodzinne stoi na straży dobra słabszych członków rodziny i nakłada na rodziców szczególny obowiązek troski o dzieci, które nie są w stanie poradzić sobie same. Co więcej, w sytuacji gdy dziecko niepełnosprawne pobiera rentę socjalną lub inne świadczenia z ubezpieczenia społecznego, sąd bada, czy kwoty te są wystarczające na pokrycie kosztownych potrzeb związanych z leczeniem, rehabilitacją i opieką. Często okazuje się, że świadczenia państwowe są zbyt niskie, co uzasadnia dalsze trwanie obowiązku alimentacyjnego rodziców, choćby w ograniczonym zakresie, stanowiącym uzupełnienie do renty. Warto zaznaczyć, że w przypadku alimentów na dorosłe dziecko niepełnosprawne, obowiązek ten nie wygasa automatycznie nawet po śmierci jednego z rodziców – wówczas roszczenia mogą być kierowane do spadkobierców lub drugiego rodzica, a w dalszej kolejności do innych krewnych. To właśnie w kontekście niepełnosprawności najwyraźniej widać, że polskie prawo nie przewiduje żadnej górnej granicy wieku dla alimentów, uzależniając je wyłącznie od potrzeb uprawnionego i możliwości zarobkowych oraz majątkowych zobowiązanego. Rodzice dzieci niepełnosprawnych muszą być świadomi, że ich zobowiązanie ma charakter dożywotni i jest ściśle związane z niemożnością usamodzielnienia się potomka.
Do jakiego wieku płaci się alimenty na dziecko studiujące dziennie lub zaocznie
Kontynuowanie nauki na poziomie wyższym jest najczęstszą przyczyną przedłużania obowiązku alimentacyjnego poza wiek pełnoletności. W przypadku studiów dziennych sprawa jest zazwyczaj klarowna – intensywność zajęć, konieczność uczestnictwa w wykładach i ćwiczeniach oraz czas potrzebny na naukę własną sprawiają, że student nie ma obiektywnej możliwości podjęcia pełnowymiarowej pracy zarobkowej. W takiej sytuacji sądy niemal automatycznie uznają, że rodzice są zobowiązani do dalszego łożenia na utrzymanie dziecka, dopóki nie ukończy ono studiów i nie zdobędzie tytułu magistra lub inżyniera, co zazwyczaj następuje w okolicach dwudziestego czwartego lub dwudziestego piątego roku życia. Sytuacja komplikuje się jednak w przypadku studiów zaocznych lub wieczorowych. W tym modelu edukacji zajęcia odbywają się zazwyczaj w weekendy (zjazdy), co teoretycznie daje studentowi możliwość podjęcia pracy w tygodniu. Orzecznictwo sądowe w tym zakresie ewoluowało i obecnie dominuje pogląd, że student zaoczny ma znacznie większe możliwości zarobkowe niż student dzienny. Jeżeli dziecko studiuje w trybie niestacjonarnym, rodzic może argumentować, że potomek jest w stanie zarobić na swoje utrzymanie, a przynajmniej na znaczną jego część. Nie oznacza to jednak automatycznego zwolnienia z alimentów – sąd może uznać, że dziecko powinno pracować, ale jego zarobki (jako osoby bez doświadczenia) nie wystarczą na czesne i życie, więc rodzice powinni dopłacać różnicę. Kluczowe jest tutaj wykazanie, czy tryb studiów faktycznie pozwala na pracę i czy dziecko tę pracę podejmuje. Jeśli student zaoczny nie pracuje z własnego wyboru, sąd może uchylić alimenty, uznając, że ma on niewykorzystane możliwości zarobkowe. Ważnym aspektem jest również postęp w nauce – powtarzanie roku, brak zaliczeń i przedłużanie studiów bez uzasadnionej przyczyny może zostać uznane za brak staranności w dążeniu do usamodzielnienia się i skutkować wygasnięciem obowiązku alimentacyjnego, niezależnie od trybu studiów.
Jak skutecznie uchylić obowiązek alimentacyjny na dorosłe dziecko w sądzie
Wielu rodziców popełnia fatalny w skutkach błąd, przestając płacić alimenty samowolnie, gdy tylko dowiedzą się, że ich dziecko podjęło pracę lub skończyło studia. Należy z całą stanowczością podkreślić, że wyrok zasądzający alimenty obowiązuje tak długo, dopóki nie zostanie zmieniony lub uchylony przez inny prawomocny wyrok sądu. Nawet jeśli stan faktyczny uległ zmianie (np. dziecko zarabia więcej od rodzica), komornik będzie egzekwował alimenty na podstawie starego wyroku, dopóki nie otrzyma nowego orzeczenia. Aby legalnie przestać płacić, należy złożyć w sądzie rejonowym (właściwym dla miejsca zamieszkania pozwanego, czyli dziecka) pozew o uchylenie obowiązku alimentacyjnego. Jest to sformalizowane pismo procesowe, które musi spełniać szereg wymogów formalnych i zawierać konkretne dowody. W uzasadnieniu pozwu rodzic musi wykazać, że dziecko osiągnęło zdolność do samodzielnego utrzymania się lub że zaniechało starań w tym kierunku. Dowodami w takiej sprawie mogą być zaświadczenia o zarobkach dziecka, informacje o ukończeniu studiów, dowody na posiadanie majątku, a także zeznania świadków potwierdzające styl życia dorosłego dziecka. Warto również zawnioskować o udzielenie zabezpieczenia powództwa poprzez zawieszenie obowiązku płacenia alimentów na czas trwania procesu, co pozwoli uniknąć dalszych wpłat w trakcie oczekiwania na wyrok. Postępowanie sądowe jest niezbędne, ponieważ to sąd musi ocenić, czy przesłanki z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zostały spełnione. Często zdarza się, że dorosłe dzieci uznają powództwo (zgadzają się na uchylenie alimentów) już na pierwszej rozprawie, ale bez zainicjowania sprawy sądowej, formalny obowiązek wciąż ciąży na rodzicu, generując potencjalny dług. Dopiero prawomocny wyrok uchylający alimenty jest podstawą do umorzenia postępowania egzekucyjnego u komornika.
Nadmierny uszczerbek dla rodzica a obowiązek alimentacyjny względem pełnoletniego dziecka
Polski ustawodawca wprowadził do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego swoisty „wentyl bezpieczeństwa” dla rodziców, których sytuacja majątkowa jest trudna, a mimo to są obciążeni alimentami na dorosłe dzieci. Zgodnie z przepisami, rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli świadczenia te są połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się. To niezwykle ważna regulacja, która różnicuje sytuację alimentacyjną dzieci małoletnich i pełnoletnich. W przypadku dzieci małoletnich rodzic musi dzielić się z nimi nawet najmniejszym dochodem („niedostatek” rodzica nie zwalnia całkowicie z alimentacji małoletniego), natomiast w relacji z dorosłym dzieckiem prawo chroni rodzica przed popadnięciem w ubóstwo. „Nadmierny uszczerbek” oznacza sytuację, w której płacenie alimentów powodowałoby, że rodzic nie byłby w stanie zaspokoić swoich własnych, usprawiedliwionych potrzeb, takich jak zakup leków, opłacenie czynszu czy wyżywienie na godnym poziomie. Jeśli rodzic jest schorowany, ma niską emeryturę lub stracił pracę, a jego dorosłe dziecko, choć jeszcze się uczy, jest zdrowe i silne, sąd może uznać, że dalsze finansowanie dziecka odbywałoby się kosztem egzystencji rodzica. Jest to wyraz zasady sprawiedliwości społecznej – nie można wymagać od starszych, często schorowanych rodziców, by odejmowali sobie „od ust”, aby utrzymać dorosłego potomka, który teoretycznie mógłby pójść do pracy. W procesie o uchylenie alimentów warto powoływać się na ten argument, przedstawiając szczegółowe wyliczenia własnych kosztów utrzymania i dokumentację medyczną. Przepis ten stanowi istotną ochronę dla rodziców i jest wyraźnym sygnałem, że po osiągnięciu pełnoletności priorytetem staje się powoli samodzielność dziecka, a nie bezwzględny obowiązek opiekuńczy rodzica.
Czy zawarcie związku małżeńskiego przez dziecko zwalnia z płacenia alimentów
Kolejnym interesującym zagadnieniem, które ma wpływ na trwanie obowiązku alimentacyjnego, jest zmiana stanu cywilnego dziecka. W polskim prawie rodzinnym przyjęta jest zasada kolejności obowiązku alimentacyjnego. Zgodnie z przepisami, obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych przed wstępnymi, a wstępnych przed rodzeństwem, jednakże szczególne miejsce zajmuje tu małżonek. Z chwilą zawarcia związku małżeńskiego przez dziecko, obowiązek alimentacyjny w pierwszej kolejności przechodzi na jego współmałżonka. Oznacza to, że jeśli dorosłe dziecko (nawet uczące się) weźmie ślub, to w pierwszej kolejności powinno ono czerpać środki na utrzymanie od męża lub żony, ponieważ małżeństwo tworzy nową wspólnotę gospodarczą i rodzi obowiązek wzajemnej pomocy. Czy to oznacza automatyczny koniec alimentów od rodziców? Nie do końca automatyczny, ale w praktyce bardzo często prowadzi do ich uchylenia lub znacznego obniżenia. Obowiązek rodziców staje się w tym momencie subsydiarny (posiłkowy) – aktywuje się dopiero wtedy, gdy małżonek dziecka nie jest w stanie zaspokoić jego potrzeb. Jeśli mąż lub żona dziecka osiąga dochody pozwalające na utrzymanie rodziny, rodzic może skutecznie domagać się uchylenia alimentów, argumentując, że dziecko nie znajduje się już w niedostatku, a obowiązek utrzymania przejął nowy członek rodziny. Jednakże, jeśli młode małżeństwo oboje studiuje i nie ma środków do życia, obowiązek alimentacyjny rodziców może trwać nadal, choć może zostać rozłożony na rodziców obu małżonków. Warto pamiętać, że sam fakt ślubu jest bardzo mocną przesłanką do rewizji obowiązku alimentacyjnego w sądzie, ponieważ zmienia on fundamentalnie strukturę zobowiązań finansowych uprawnionego. Rodzic, dowiadując się o ślubie dziecka, powinien niezwłocznie rozważyć złożenie pozwu, gdyż utrzymywanie zamężnej córki lub żonatego syna, w sytuacji gdy ich małżonek dobrze zarabia, jest w świetle prawa nieuzasadnione, o ile nie zachodzą wyjątkowe okoliczności.
Dlaczego nie istnieje sztywna granica wieku płacenia alimentów w polsce
Brak sztywnej granicy wieku w polskim prawie alimentacyjnym jest wynikiem celowego zabiegu legislacyjnego, mającego na celu elastyczne dopasowanie prawa do skomplikowanej rzeczywistości społecznej i ekonomicznej. Ustawodawca wyszedł z założenia, że życie ludzkie jest zbyt różnorodne, by można je było zamknąć w sztywne ramy wiekowe. Każde dziecko rozwija się w innym tempie, wybiera inną ścieżkę edukacyjną i startuje z innego poziomu majątkowego. Wprowadzenie sztywnego limitu, na przykład 25 lat, mogłoby skrzywdzić studentów trudnych kierunków medycznych, którzy kończą edukację później, lub osoby, które z przyczyn losowych musiały przerwać naukę. Z drugiej strony, brak limitu chroni również rodziców przed nadużyciami, dając sądom narzędzia do oceniania, czy dalsze alimentowanie jest zgodne z zasadami współżycia społecznego. System ten opiera się na analizie indywidualnych przypadków, co choć jest bardziej obciążające dla sądów, pozwala na wydawanie wyroków bardziej sprawiedliwych. Orzecznictwo Sądu Najwyższego wielokrotnie podkreślało, że celem alimentów jest umożliwienie dziecku startu w dorosłe życie na stopie życiowej zbliżonej do rodziców, ale nie permanentne utrzymywanie dorosłego człowieka. Taka konstrukcja przepisów wymusza na stronach aktywność procesową – alimenty nie wygasają same, trzeba o to walczyć, przedstawiając argumenty. Jest to system, który promuje aktywność edukacyjną i zawodową, jednocześnie zabezpieczając tych, którzy obiektywnie nie mogą sobie poradzić. Dlatego też odpowiedź na pytanie „do kiedy płaci się alimenty” zawsze brzmi: „to zależy od okoliczności”, co jest jedyną uczciwą odpowiedzią w systemie prawnym stawiającym na indywidualizację sprawiedliwości. Świadomość tego mechanizmu pozwala obu stronom – rodzicom i dzieciom – racjonalnie planować swoją przyszłość finansową i unikać niepotrzebnych konfliktów, wiedząc, że kluczem jest samodzielność, a nie wiek metrykalny.
Wpływ zachowania dorosłego dziecka na obowiązek alimentacyjny rodzica
W kontekście alimentów na pełnoletnie dzieci, polskie orzecznictwo coraz częściej zwraca uwagę na postawę uprawnionego wobec zobowiązanego rodzica. Zgodnie z zasadami współżycia społecznego (art. 5 Kodeksu cywilnego), rażąco niewłaściwe zachowanie dorosłego dziecka względem rodzica może być podstawą do oddalenia powództwa o alimenty lub uchylenia istniejącego obowiązku. Jeżeli dorosłe dziecko dopuszcza się wobec rodzica czynów nagannych, stosuje przemoc psychiczną lub fizyczną, całkowicie zrywa kontakt bez ważnej przyczyny, znieważa rodzica lub postępuje w sposób, który obiektywnie zasługuje na potępienie, sąd może uznać, że żądanie alimentów jest nadużyciem prawa. Nie chodzi tu o zwykły konflikt pokoleniowy czy brak sympatii, ale o zachowania drastyczne, które godzą w więzi rodzinne i elementarny szacunek. W takich sytuacjach rodzic może bronić się przed płaceniem, argumentując, że finansowanie dorosłego człowieka, który wyrządza mu krzywdę, jest sprzeczne z poczuciem sprawiedliwości. Jest to jednak linia obrony wymagająca solidnych dowodów (np. wyroków karnych, interwencji policji, zeznań świadków). Sądy podchodzą do tego ostrożnie, badając genezę konfliktu – czy to nie zachowanie rodzica w przeszłości sprowokowało postawę dziecka. Niemniej jednak, aspekt moralny i etyczny relacji rodzic-dziecko nie jest bez znaczenia w sprawach alimentacyjnych dotyczących osób dorosłych. Prawo nie chce sankcjonować sytuacji, w której rodzic staje się jedynie „bankomatem” dla dziecka, które nie tylko nie dąży do samodzielności, ale również okazuje rażącą niewdzięczność. Ten element uznaniowości sędziowskiej stanowi kolejne potwierdzenie, że w polskim systemie prawnym nie ma automatu – liczy się całokształt relacji rodzinnych, możliwości finansowych oraz postawa obu stron, co sprawia, że każda sprawa alimentacyjna jest unikalna i wymaga indywidualnego podejścia.
