
Spis treści
Wybuch pandemii wywołanej przez wirusa SARS-CoV-2 wprowadził w polskim systemie prawnym i życiu społecznym stan niespotykanej dotąd niepewności, który w sposób bezpośredni przełożył się na relacje rodzinne oraz realizację orzeczeń sądowych dotyczących opieki nad małoletnimi. W pierwszej kolejności należy stanowczo podkreślić, że wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, nie spowodowało automatycznego uchylenia czy zawieszenia mocy obowiązującej prawomocnych orzeczeń sądowych regulujących kontakty rodziców z dziećmi. Polskie prawo rodzinne, w tym Kodeks rodzinny i opiekuńczy, opiera się na fundamencie dobra dziecka, które co do zasady wymaga utrzymywania regularnych i bezpośrednich relacji z obojgiem rodziców, niezależnie od panującej sytuacji epidemiologicznej, chyba że zachodzą przesłanki skrajne zagrażające życiu lub zdrowiu. Wielu rodziców pierwszoplanowych, u których dzieci na stałe przebywają, błędnie interpretowało restrykcje sanitarne jako generalne przyzwolenie na całkowitą izolację dziecka od drugiego rodzica, co spotkało się z szybką reakcją środowiska prawniczego oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. Wykładnia przepisów w tym nadzwyczajnym czasie wskazywała jednoznacznie, że sam fakt istnienia pandemii nie jest wystarczającą przesłanką do jednostronnego zaprzestania realizacji kontaktów, o ile nie została nałożona indywidualna kwarantanna lub izolacja na którąkolwiek ze stron. Sytuacja ta wymusiła na rodzicach oraz sądach konieczność balansowania między ochroną zdrowia publicznego i indywidualnego a konstytucyjnym oraz kodeksowym prawem do życia rodzinnego, co w praktyce rodziło liczne konflikty interpretacyjne i nadużycia prawa, wymagające interwencji sądów opiekuńczych w trybie pilnym. Należy zauważyć, że przepisy wprowadzające ograniczenia w przemieszczaniu się, które pojawiały się w rozporządzeniach Rady Ministrów, zawierały zazwyczaj wyłączenia dotyczące zaspokajania niezbędnych potrzeb życiowych, do których orzecznictwo i doktryna zaliczają realizację kontaktów z dziećmi, co potwierdzało legalność przemieszczania się w celu odebrania dziecka na wizytę nawet w okresach najostrzejszego lockdownu.
Czy można odmówić bezpośrednich kontaktów z dzieckiem przez ryzyko zarażenia koronawirusem
Kwestia odmowy wydania dziecka na spotkanie z drugim rodzicem, motywowana obawą o zarażenie koronawirusem, stała się jednym z najczęściej podnoszonych problemów w sprawach rodzinnych toczących się przed polskimi sądami w ostatnich latach. Zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą oraz stanowiskiem Rzecznika Praw Dziecka, subiektywny lęk rodzica sprawującego bieżącą pieczę nad małoletnim nie stanowi samodzielnej podstawy prawnej do niewykonania orzeczenia sądu regulującego kontakty. Aby odmowa taka mogła zostać uznana za uzasadnioną i nie narażała rodzica na konsekwencje prawne, zagrożenie musi mieć charakter realny i obiektywny, a nie jedynie hipotetyczny. Przykładem sytuacji usprawiedliwiającej czasowe wstrzymanie kontaktów osobistych jest objęcie dziecka lub rodzica uprawnionego do kontaktów obowiązkową kwarantanną przez Państwową Inspekcję Sanitarną lub stwierdzenie u nich zakażenia wirusem, co wiąże się z prawnym zakazem opuszczania miejsca zamieszkania. W innych przypadkach, gdy obie strony są zdrowe i nie przebywają w izolacji, rodzic pierwszoplanowy ma obowiązek wydać dziecko, przy czym może i powinien domagać się zachowania wzmożonych rygorów sanitarnych. Często zdarzało się jednak, że rodzice wykorzystywali argumentację o pandemii w sposób instrumentalny, traktując koronawirusa jako pretekst do alienacji rodzicielskiej i ograniczenia roli drugiego opiekuna w życiu dziecka, co sądy weryfikowały poprzez analizę, czy dany rodzic w innych sferach życia również zachowuje tak rygorystyczne środki ostrożności. Jeżeli rodzic odmawiający kontaktów jednocześnie posyłał dziecko do placówki oświatowej, chodził do pracy czy na zakupy, powoływanie się na ryzyko epidemiczne wyłącznie w kontekście spotkań z drugim rodzicem było traktowane jako naruszenie dobra dziecka i bezzasadne utrudnianie kontaktów. Polskie sądy wielokrotnie podkreślały, że długotrwała separacja od jednego z rodziców może przynieść dziecku większe szkody psychiczne i emocjonalne niż potencjalne, statystyczne ryzyko infekcji, o ile zachowane są zasady higieny i zdrowego rozsądku.
Zastępcze formy realizacji kontaktów z dzieckiem w dobie pandemii koronawirusa
W sytuacjach, w których realizacja osobistych spotkań stała się niemożliwa ze względów obiektywnych, takich jak kwarantanna, choroba czy zamknięcie granic państwowych uniemożliwiające przyjazd rodzica mieszkającego za granicą, polskie prawo dopuściło i spopularyzowało zastępcze formy utrzymywania więzi. Wykorzystanie komunikatorów internetowych takich jak Skype, WhatsApp czy Messenger stało się powszechną praktyką, akceptowaną przez sądy rodzinne jako tymczasowy środek zaradczy, mający na celu podtrzymanie relacji emocjonalnej w czasie kryzysu. Należy jednak z całą mocą zaznaczyć, że kontakt zdalny w świetle psychologii rozwojowej i prawa rodzinnego nie jest i nie może być traktowany jako pełnoprawny ekwiwalent bezpośredniego kontaktu fizycznego rodzica z dzieckiem. Sądy w swoich postanowieniach często wskazywały, że wideorozmowa jest jedynie surogatem kontaktu, dopuszczalnym w sytuacjach wyższej konieczności, ale nie zastępującym obowiązku realizacji orzeczeń o kontaktach osobistych, gdy tylko przeszkoda ustanie. W praktyce sądowej pojawiały się wnioski o zmianę rozstrzygnięć w przedmiocie kontaktów poprzez zastąpienie spotkań rozmowami wideo na stałe, jednak takie wnioski były co do zasady oddalane, chyba że istniały inne, pozapandemiczne przesłanki przemawiające za takim rozwiązaniem. Rodzic sprawujący pieczę nad dzieckiem ma w przypadku kontaktów zdalnych obowiązek nie tylko udostępnić odpowiedni sprzęt i połączenie internetowe, ale również zapewnić dziecku intymność rozmowy, nie ingerując w jej przebieg i nie przysłuchując się jej, co w warunkach domowej izolacji bywało trudne do wyegzekwowania. Ważnym aspektem prawnym jest to, że jeśli rodzic uprawniony do kontaktów został pozbawiony możliwości spotkań osobistych z przyczyn od siebie niezależnych, ma on prawo domagać się „odrobienia” tego czasu w przyszłości, po ustaniu zagrożenia, a formy zdalne nie pomniejszają tego roszczenia w sposób automatyczny, gdyż ich jakość i wpływ na więź są nieporównywalnie niższe.
Konsekwencje prawne utrudniania kontaktów z dzieckiem tłumaczone obawą przed koronawirusem
Polski Kodeks postępowania cywilnego przewiduje dwuetapową procedurę egzekwowania kontaktów z dzieckiem, która nie została zawieszona na czas trwania pandemii i była stosowana przez sądy wobec rodziców nadużywających argumentu epidemicznego. Pierwszym etapem jest zagrożenie nakazaniem zapłaty określonej sumy pieniężnej na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu za każde naruszenie obowiązku, co reguluje artykuł 598^15 Kodeksu postępowania cywilnego. Jeżeli sąd opiekuńczy ustalił, że rodzic wiodący bezpodstawnie powoływał się na koronawirusa, nie mając ku temu obiektywnych przesłanek (np. braku kwarantanny), mógł wydać postanowienie o zagrożeniu taką sankcją finansową, której wysokość zależy od sytuacji majątkowej zobowiązanego, ale musi być na tyle dotkliwa, by wymusić posłuszeństwo wobec orzeczenia. Drugim etapem, w przypadku dalszego utrudniania kontaktów mimo zagrożenia, jest nakazanie zapłaty tej sumy, co stanowi już bezpośrednią egzekucję należności. W okresie pandemii sądy badały każdą sprawę indywidualnie, analizując, czy lęk rodzica był uzasadniony sytuacją zdrowotną dziecka (np. obniżoną odpornością, chorobami współistniejącymi), czy też stanowił element strategii procesowej mającej na celu wyeliminowanie drugiego rodzica z życia małoletniego. W skrajnych przypadkach uporczywe uchylanie się od realizacji kontaktów, tłumaczone fałszywie pandemią, mogło prowadzić nawet do zmiany orzeczenia o miejscu pobytu dziecka i przekazania pieczy drugiemu rodzicowi, choć jest to środek ostateczny, stosowany, gdy inne metody dyscyplinujące zawiodły. Ponadto, rodzic, któremu uniemożliwiono kontakt, mógł dochodzić zwrotu kosztów poniesionych w związku z bezskuteczną próbą realizacji wizyty, na przykład kosztów dojazdu, nawet jeśli do spotkania nie doszło z powołaniem się na ryzyko zakażenia. Orzecznictwo z tego okresu wyraźnie ewoluowało w kierunku uznania, że pandemia wymaga od obu stron elastyczności, ale nie może prowadzić do anarchii i samowolnego łamania prawomocnych wyroków sądowych pod płaszczykiem dbałości o zdrowie.
Zmiana orzeczenia w sprawie kontaktów z dzieckiem na skutek sytuacji wywołanej koronawirusem
Proces sądowy mający na celu zmianę orzeczenia w sprawie kontaktów jest procedurą sformalizowaną i w polskim systemie prawnym wymaga wykazania istotnej zmiany okoliczności zgodnie z artykułem 106 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. W kontekście pandemii koronawirusa wielu rodziców składało wnioski o modyfikację kontaktów, argumentując to nie tylko ryzykiem zdrowotnym, ale także zmianą sytuacji logistycznej, taką jak nauka zdalna, praca zdalna czy utrata dochodów wpływająca na możliwości transportowe. Sąd opiekuńczy, rozpatrując taki wniosek, musiał ocenić, czy powoływane okoliczności mają charakter trwały, czy jedynie przejściowy, co w dynamicznie zmieniającej się sytuacji epidemicznej było niezwykle trudne. Zazwyczaj sądy stały na stanowisku, że czasowe obostrzenia nie są wystarczającą przesłanką do trwałej zmiany orzeczenia, które ma regulować życie rodziny na lata, a nie tylko na czas trwania fali zachorowań. Niemniej jednak, w sytuacjach, gdzie pandemia trwale zmieniła organizację życia rodziny – na przykład poprzez konieczność przeprowadzki jednego z rodziców w poszukiwaniu pracy po kryzysie gospodarczym wywołanym lockdownem – zmiana rozstrzygnięcia o kontaktach stawała się zasadna. W toku takich postępowań kluczową rolę odgrywali biegli sądowi z Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów (OZSS), którzy badali więzi dziecka z rodzicami i rekomendowali, w jaki sposób, w nowej rzeczywistości, kontakty te powinny być ukształtowane, aby najlepiej zabezpieczać rozwój emocjonalny małoletniego. Należy również wspomnieć o możliwości zawarcia ugody przed sądem lub mediatorem, co było rozwiązaniem promowanym przez wymiar sprawiedliwości jako szybsza i bardziej elastyczna metoda dostosowania kontaktów do wymogów sanitarnych niż długotrwały proces sądowy, w którym rozstrzygnięcie mogło zapaść już po ustaniu bezpośredniego zagrożenia.
Rola mediacji w ustalaniu zasad kontaktów z dzieckiem w cieniu koronawirusa
Instytucja mediacji zyskała na znaczeniu w okresie pandemii jako alternatywna metoda rozwiązywania sporów rodzinnych, pozwalająca na wypracowanie porozumienia bez konieczności oczekiwania na odległe terminy rozpraw w przeciążonych sądach. W obliczu paraliżu pracy sądów, zwłaszcza w pierwszych miesiącach pandemii, kiedy wiele rozpraw było odwoływanych, mediacja stała się skutecznym narzędziem dla rodziców chcących na bieżąco reagować na zmieniające się obostrzenia sanitarne i dostosowywać do nich harmonogram kontaktów. Mediatorzy, działając w oparciu o przepisy Kodeksu postępowania cywilnego oraz standardy mediacji, pomagali rodzicom oddzielić realne obawy o zdrowie dziecka od konfliktów interpersonalnych i wypracować tymczasowe plany wychowawcze, które uwzględniałyby specyfikę czasu zarazy, np. poprzez ustalenie zasad bezpieczeństwa podczas odbioru dziecka czy wprowadzenie kwarantanny przed wizytą u dziadków. Porozumienie zawarte przed mediatorem, po zatwierdzeniu przez sąd, ma moc ugody sądowej, co nadaje mu walor wykonalności, a jednocześnie jest wyrazem woli obu stron, co zwiększa szansę na jego dobrowolne przestrzeganie. W dobie koronawirusa mediacje często odbywały się w formie online, co dodatkowo ułatwiało dostęp do tej formy pomocy prawnej i psychologicznej, pozwalając na obniżenie poziomu napięcia między rodzicami. Skuteczna mediacja pozwalała uniknąć eskalacji konfliktu i angażowania sądu w rozstrzyganie o tym, czy dziecko może spędzić weekend u ojca, czy też powinno zostać w domu matki ze względu na katar, co odciążało system sądownictwa i pozwalało na szybsze reagowanie na potrzeby dziecka. Elastyczność, jaką daje mediacja, była kluczowa w sytuacji, gdy przepisy sanitarne zmieniały się z tygodnia na tydzień, a sztywne sentencje wyroków sądowych nie nadążały za rzeczywistością.
Orzecznictwo sądów polskich w sprawach o kontakty z dzieckiem w czasie koronawirusa
Analiza orzecznictwa sądów powszechnych z okresu pandemii pozwala zauważyć kształtowanie się pewnej linii interpretacyjnej, która, mimo początkowych rozbieżności, dążyła do stabilizacji sytuacji prawnej dzieci rozwiedzionych rodziców. Sądy Okręgowe i Apelacyjne w licznych uzasadnieniach wskazywały, że prawo dziecka do obojga rodziców jest prawem fundamentalnym, chronionym także przez konwencje międzynarodowe, i nie może być iluzoryczne nawet w stanach nadzwyczajnych. W orzeczeniach oddalających zażalenia na nakazanie zapłaty za niewykonywanie kontaktów, sędziowie argumentowali, że powszechne zagrożenie wirusem dotyczy wszystkich obywateli w równym stopniu i nie może być podstawą do dyskryminowania rodzica niezamieszkującego z dzieckiem, chyba że wykazano by jego skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie. Z drugiej strony, w sprawach, gdzie jeden z rodziców pracował w służbie zdrowia na oddziale zakaźnym, sądy częściej przychylały się do czasowego ograniczenia kontaktów osobistych na rzecz formy zdalnej, kierując się zasadą minimalizacji ryzyka, co jednak było traktowane jako wyjątek ściśle związany z charakterem pracy, a nie ogólną sytuacją w kraju. Istotnym elementem orzecznictwa było także podejście do egzekucji kontaktów w sytuacji, gdy dziecko samo odmawiało spotkań ze strachu przed chorobą, indukowanego często przez postawę rodzica wiodącego – sądy badały wówczas, na ile ten lęk jest autentyczny, a na ile wykreowany, korzystając z opinii biegłych psychologów. Wyroki zapadłe w tym okresie stanowią cenny materiał dla praktyki prawniczej, pokazując, jak system prawny adaptuje się do sytuacji kryzysowych, starając się zachować istotę więzi rodzinnych przy jednoczesnym poszanowaniu wymogów bezpieczeństwa sanitarnego. Warto zauważyć, że sądy bardzo ostrożnie podchodziły do definitywnego zakazywania kontaktów, preferując rozwiązania kompromisowe lub czasowe zawieszenie, co potwierdza prymat utrzymania więzi nad nadmierną ostrożnością, o ile nie ma bezpośredniego zagrożenia życia.
Wpływ kwarantanny domowej na obowiązek realizacji kontaktów rodzica z dzieckiem
Instytucja kwarantanny, jako administracyjnego środka przymusu polegającego na odosobnieniu osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie, wprowadziła do relacji rodzicielskich bezwzględny zakaz przemieszczania się, który w sposób nadrzędny wpływał na możliwość realizacji kontaktów. W sytuacji, gdy dziecko lub rodzic, u którego dziecko przebywa, zostali objęci kwarantanną, realizacja kontaktu osobistego z drugim rodzicem stawała się prawnie niemożliwa i niedopuszczalna, a jej złamanie groziło surowymi karami administracyjnymi oraz karnymi. W takim przypadku niewydanie dziecka na spotkanie było działaniem w pełni legalnym i usprawiedliwionym, nie rodzącym negatywnych konsekwencji w postaci zagrożenia nakazaniem zapłaty, gdyż niewykonanie orzeczenia wynikało z siły wyższej i przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Analogicznie, jeśli to rodzic uprawniony do kontaktów przebywał na kwarantannie, nie mógł on domagać się wydania dziecka ani przyjeżdżać po nie, gdyż stwarzałoby to bezpośrednie zagrożenie epidemiologiczne dla małoletniego i jego otoczenia. Problematyczne stawały się sytuacje, w których kwarantanna nakładana była wielokrotnie lub trwała przewlekle, co mogło budzić wątpliwości drugiego rodzica co do rzetelności informacji przekazywanych przez opiekuna wiodącego – w takich przypadkach weryfikacja była możliwa poprzez żądanie przedstawienia stosownej decyzji Sanepidu lub zaświadczenia lekarskiego. Prawo polskie nie przewiduje automatycznego mechanizmu „odrabiania” kontaktów utraconych z powodu kwarantanny, dlatego kwestia ta musiała być regulowana na drodze porozumienia stron lub, w braku zgody, poprzez kolejne postępowanie sądowe, co jednak ze względu na czas trwania procedur rzadko przynosiło natychmiastowy skutek. Kwarantanna stała się więc jedyną, bezdyskusyjną przesłanką do czasowego zawieszenia fizycznych spotkań, wobec której władza rodzicielska musiała ustąpić na rzecz bezpieczeństwa publicznego.
