
Spis treści
Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza
Polski system prawny traktuje przestępstwa przeciwko działalności instytucji państwowych oraz samorządu terytorialnego ze szczególną surowością, co znajduje swoje odzwierciedlenie w przepisach Kodeksu karnego dotyczących ochrony osób pełniących funkcje publiczne. Przestępstwo, jakim jest naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, zostało spenalizowane w artykule 222 Kodeksu karnego i stanowi jeden z częściej stosowanych przepisów w sprawach dotyczących konfrontacji obywateli z przedstawicielami władzy, w szczególności z policją. Ustawodawca przewidział, że kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat trzech. Jest to zagrożenie ustawowe wyższe niż w przypadku naruszenia nietykalności zwykłego obywatela, co podkreśla szczególną ochronę prawną, jaką państwo otacza swoich reprezentantów w trakcie wykonywania przez nich zadań służbowych. Warto zauważyć, że jeżeli czyn ten wywołał niewłaściwe zachowanie się funkcjonariusza lub osoby do pomocy mu przybranej, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, co stanowi istotny wentyl bezpieczeństwa w sytuacjach niejednoznacznych.
Ochrona ta wynika z faktu, że naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego godzi nie tylko w godność i bezpieczeństwo konkretnej osoby fizycznej, ale przede wszystkim w autorytet państwa i skuteczność działania jego organów. Dobrem chronionym jest tutaj prawidłowość funkcjonowania instytucji państwowych i samorządowych oraz zapewnienie bezzakłóconego wykonywania obowiązków służbowych przez ich przedstawicieli. Należy podkreślić, że przestępstwo to jest ścigane z urzędu, co oznacza, że organy ścigania mają obowiązek podjąć działania natychmiast po uzyskaniu informacji o zdarzeniu, niezależnie od woli samego pokrzywdzonego funkcjonariusza. Prokurator nie potrzebuje wniosku o ściganie od policjanta czy urzędnika, aby postawić sprawcy zarzuty, co odróżnia ten czyn od naruszenia nietykalności cielesnej osoby prywatnej, które co do zasady ścigane jest z oskarżenia prywatnego. Surowość ta ma na celu prewencję ogólną, czyli odstraszanie potencjalnych sprawców od atakowania przedstawicieli władzy, oraz prewencję szczególną, mającą na celu wdrożenie sprawcy do przestrzegania porządku prawnego w przyszłości.
Wymiar kary w przypadku skazania za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza zależy od wielu czynników, w tym od stopnia społecznej szkodliwości czynu, motywacji sprawcy, jego uprzedniej karalności oraz zachowania się po popełnieniu przestępstwa. Sąd, orzekając karę, bierze pod uwagę okoliczności łagodzące i obciążające, analizując dokładnie przebieg interwencji lub czynności służbowej. Często zdarza się, że sprawcy działają pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, co w polskim prawie karnym nie stanowi okoliczności łagodzącej, a wręcz przeciwnie – może być traktowane jako okoliczność obciążająca, chyba że zachodziła niepoczytalność, której sprawca nie mógł przewidzieć, wprowadzając się w stan nietrzeźwości. Orzecznictwo sądowe wskazuje, że nawet drobne naruszenie nietykalności, takie jak popchnięcie czy szarpanie za mundur, wypełnia znamiona tego przestępstwa, o ile zostało dokonane umyślnie i w związku z pełnioną służbą. Nie jest wymagane, aby funkcjonariusz doznał jakichkolwiek obrażeń ciała; wystarczy samo naruszenie sfery cielesnej wbrew jego woli, co czyni ten przepis bardzo szerokim w zastosowaniu i łatwym do wykorzystania przez oskarżycieli publicznych w sprawach karnych.
Kogo polskie prawo uznaje za funkcjonariusza publicznego chronionego przed naruszeniem nietykalności
Zrozumienie zakresu podmiotowego ochrony przewidzianej w artykule 222 Kodeksu karnego wymaga precyzyjnego ustalenia, kogo ustawodawca uznaje za funkcjonariusza publicznego, gdyż to status pokrzywdzonego determinuje kwalifikację prawną czynu jako naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Definicję legalną funkcjonariusza publicznego zawiera artykuł 115 § 13 Kodeksu karnego, który wymienia szeroki katalog osób korzystających ze wzmocnionej ochrony prawnej. Do grupy tej należą przede wszystkim prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, posłowie, senatorowie, radni, posłowie do Parlamentu Europejskiego, sędziowie, ławnicy, prokuratorzy, notariusze, komornicy, kuratorzy sądowi, a także osoby orzekające w organach dyscyplinarnych działających na podstawie ustawy. Najczęściej jednak w praktyce sądowej mamy do czynienia z funkcjonariuszami organów powołanych do ochrony bezpieczeństwa publicznego albo funkcjonariuszami Służby Więziennej, czyli policjantami, strażnikami miejskimi czy pracownikami zakładów karnych. To właśnie te grupy zawodowe są najbardziej narażone na bezpośrednie konfrontacje z obywatelami, które mogą eskalować do fizycznych starć.
Katalog ten jest jednak znacznie szerszy i obejmuje również osoby będące pracownikami administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełnią wyłącznie czynności usługowe, a także inne osoby w zakresie, w którym uprawnione są do wydawania decyzji administracyjnych. Oznacza to, że naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza może dotyczyć także urzędnika skarbowego przeprowadzającego kontrolę, inspektora nadzoru budowlanego czy pracownika socjalnego wykonującego czynności w terenie. Kluczowym elementem jest tutaj pełnienie funkcji publicznej i wykonywanie zadań o charakterze władczym lub administracyjnym w imieniu państwa lub samorządu. Ustawodawca rozszerzył ochronę także na osoby, które nie są funkcjonariuszami w ścisłym znaczeniu, ale pełnią funkcje kierownicze w instytucjach państwowych. Ważne jest, aby sprawca miał świadomość lub co najmniej godził się z tym, że osoba, którą atakuje, posiada status funkcjonariusza publicznego, co w przypadku umundurowanych policjantów jest oczywiste, ale w przypadku urzędników cywilnych może wymagać wykazania, że sprawca wiedział o ich statusie w momencie czynu.
Istotnym aspektem jest również ochrona osób przybranych do pomocy funkcjonariuszowi publicznemu, o której wspomina artykuł 222 Kodeksu karnego, zrównując ich ochronę z ochroną samego funkcjonariusza w kontekście naruszenia nietykalności. Osobą przybraną do pomocy może być każdy obywatel, który na wezwanie lub z własnej inicjatywy wspiera funkcjonariusza w czynnościach służbowych, na przykład lekarz pogotowia ratunkowego asystujący przy interwencji policji, czy przechodzień pomagający obezwładnić napastnika. Jeśli sprawca zaatakuje taką osobę, odpowiada tak samo, jak za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Rozwiązanie to ma na celu zachęcenie społeczeństwa do współpracy z organami ścigania i zapewnienie bezpieczeństwa tym, którzy decydują się na wsparcie działań państwa. W praktyce orzeczniczej sądy rygorystycznie badają, czy dana osoba w momencie zdarzenia rzeczywiście posiadała status funkcjonariusza publicznego lub osoby przybranej do pomocy oraz czy wykonywała czynności służbowe, gdyż tylko łączne spełnienie tych przesłanek pozwala na zastosowanie surowszej kwalifikacji prawnej czynu.
Na czym konkretnie polega przestępstwo określane jako naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza
Samo pojęcie naruszenia nietykalności cielesnej nie posiada w polskim Kodeksie karnym jednej, ścisłej definicji legalnej, dlatego jego treść wypełniana jest przez bogate orzecznictwo sądowe oraz doktrynę prawniczą, które precyzują, jakie zachowania podpadają pod naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Przyjmuje się powszechnie, że naruszeniem nietykalności jest każde bezprawne oddziaływanie na ciało innej osoby, które nie jest przez nią akceptowane i które narusza jej swobodę dysponowania własnym ciałem oraz godność osobistą. W kontekście funkcjonariusza publicznego katalog takich zachowań jest bardzo szeroki i obejmuje działania o różnym natężeniu siły fizycznej. Do klasycznych przykładów należy uderzenie, popchnięcie, kopnięcie, szarpanie za mundur, przytrzymywanie, oplucie, a także rzucenie w funkcjonariusza jakimś przedmiotem, nawet jeśli przedmiot ten nie spowodował obrażeń. Istotą przestępstwa nie jest bowiem wywołanie bólu czy uszczerbku na zdrowiu, lecz sam fakt fizycznego, niechcianego kontaktu, który stanowi wyraz lekceważenia dla funkcjonariusza i reprezentowanego przez niego urzędu.
Warto zauważyć, że naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza musi mieć charakter fizyczny, co odróżnia je od znieważenia, które odbywa się w sferze werbalnej lub gestów niebędących kontaktem fizycznym. Jednakże granica bywa płynna, na przykład w sytuacji oplucia, które jest jednocześnie znieważające i narusza sferę cielesną. Sądy wielokrotnie podkreślały, że naruszenie nietykalności nie musi być gwałtowne ani bolesne; wystarczy, że jest ono odczuwalne dla pokrzywdzonego i narusza jego integralność cielesną. Zdarzają się wyroki skazujące za strącenie czapki z głowy policjanta, celowe potrącenie ramieniem czy nawet oblane płynem. Kluczowy jest tutaj brak zgody funkcjonariusza na taki kontakt oraz intencja sprawcy, który swoim zachowaniem chce okazać sprzeciw, pogardę lub po prostu utrudnić wykonywanie czynności służbowych. Działanie to musi być umyślne, co oznacza, że sprawca musi chcieć naruszyć nietykalność lub godzić się na to, podejmując określone działania fizyczne wobec policjanta czy innego urzędnika.
Niezwykle istotne dla bytu tego przestępstwa jest ustalenie, że do naruszenia nietykalności doszło „podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych”. Oznacza to, że nie każde uderzenie osoby będącej policjantem będzie kwalifikowane z artykułu 222 Kodeksu karnego. Jeśli do zdarzenia doszło w sferze całkowicie prywatnej, na przykład podczas kłótni sąsiedzkiej, gdy policjant był po służbie i nie podejmował interwencji, czyn ten będzie kwalifikowany jako zwykłe naruszenie nietykalności z oskarżenia prywatnego. Związek z pełnieniem obowiązków może być czasowy (podczas służby), miejscowy (w miejscu pracy) lub rzeczowy (w odwecie za czynności służbowe podjęte wcześniej lub w celu wymuszenia zaniechania). Najczęściej mamy do czynienia z sytuacją, gdy sprawca reaguje agresją fizyczną na legitymowanie, zatrzymanie czy próbę wręczenia mandatu. Sąd każdorazowo bada, czy funkcjonariusz działał w ramach swoich kompetencji i czy czynność prawna, którą wykonywał, była legalna, choć nawet pewne uchybienia formalne w działaniu funkcjonariusza nie dają obywatelowi automatycznego prawa do fizycznego ataku i naruszania nietykalności cielesnej funkcjonariusza.
Czy bezprawność działania funkcjonariusza może usprawiedliwiać naruszenie jego nietykalności cielesnej
Kwestia legalności działań podejmowanych przez przedstawicieli władzy jest kluczowa dla oceny odpowiedzialności karnej osoby oskarżonej o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, ponieważ obowiązek znoszenia działań władczych dotyczy tylko czynności zgodnych z prawem. W doktrynie prawa karnego i orzecznictwie toczy się od lat dyskusja na temat tego, czy obywatel ma prawo do obrony koniecznej lub oporu wobec funkcjonariusza, który przekracza swoje uprawnienia lub działa w sposób bezprawny. Zasadniczo przyjmuje się, że funkcjonariusz publiczny podlega ochronie przewidzianej w artykule 222 Kodeksu karnego tylko wtedy, gdy wykonuje czynności służbowe zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami. Jeżeli policjant działa całkowicie bezprawnie, na przykład bije obywatela bez powodu lub próbuje dokonać czynności, do której nie ma prawa, traci on przymiot ochrony prawnokarnej przysługującej funkcjonariuszowi w trakcie służby, a obywatel zyskuje prawo do obrony koniecznej, odpierając bezprawny zamach na swoje dobro.
Jednakże granica ta jest bardzo cienka i niebezpieczna dla obywatela, ponieważ sądy często stoją na stanowisku, że drobne uchybienia proceduralne czy błędy w sztuce nie czynią całej interwencji bezprawną w stopniu uzasadniającym fizyczny opór. Oznacza to, że nie każda nieprawidłowość w działaniu policji daje prawo do tego, by nastąpiło naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Istnieje domniemanie legalności działań funkcjonariuszy, a obalenie tego domniemania przed sądem bywa trudne. Jeśli obywatel błędnie oceni sytuację i uzna działanie policjanta za bezprawne, a sąd później stwierdzi, że interwencja była zasadna, oskarżony poniesie pełną odpowiedzialność karną. Dlatego prawnicy zalecają, aby w sytuacjach wątpliwych nie stawiać czynnego oporu fizycznego, lecz poddać się czynnościom, a następnie dochodzić swoich praw na drodze skargowej lub sądowej, wykazując nielegalność zatrzymania czy przeszukania. Fizyczna konfrontacja z władzą w Polsce rzadko kończy się korzystnie dla obywatela w procesie karnym, chyba że przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza było rażące i oczywiste.
Warto również zwrócić uwagę na zapis w artykule 222 § 2 Kodeksu karnego, który mówi o „niewłaściwym zachowaniu się funkcjonariusza”. Ustawodawca przewidział sytuację, w której to funkcjonariusz swoją postawą, arogancją, agresją lub innym nieodpowiednim zachowaniem prowokuje obywatela do reakcji. W takim przypadku, mimo że formalnie dochodzi do przestępstwa, sąd ma możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary lub nawet odstąpienia od jej wymierzenia. Jest to uznanie faktu, że funkcjonariusz publiczny powinien być wzorem opanowania i profesjonalizmu, a jego niewłaściwe zachowanie może stanowić swoistą współwinę w eskalacji konfliktu. Obroną w procesach o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza jest często wykazywanie, że to właśnie postawa policjanta była zapalnikiem zdarzenia, a reakcja oskarżonego była sprowokowana. Wymaga to jednak solidnego materiału dowodowego, na przykład nagrań z monitoringu lub zeznań bezstronnych świadków, gdyż w sytuacji „słowo przeciwko słowu” sądy mają tendencję do dawania wiary zeznaniom funkcjonariuszy, traktując ich jako osoby zaufania publicznego niemające interesu w fałszywym oskarżaniu obywateli.
Jakie dowody są kluczowe w sprawach sądowych o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza
Postępowanie dowodowe w sprawach dotyczących czynów z artykułu 222 Kodeksu karnego jest często skomplikowane i opiera się na specyficznych źródłach dowodowych, które decydują o tym, czy zostanie stwierdzone naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. W typowym scenariuszu, gdzie dochodzi do dynamicznej interwencji, szarpaniny czy pościgu, kluczowym, a często jedynym dowodem są zeznania samych funkcjonariuszy biorących udział w zdarzeniu. Polski proces karny nie wyklucza oparcia wyroku skazującego wyłącznie na zeznaniach policjantów, jeżeli sąd uzna je za spójne, logiczne i wiarygodne. Oskarżeni często podnoszą zarzut, że funkcjonariusze „trzymają się razem” i uzgadniają wersje wydarzeń, jednak bez twardych dowodów przeciwnych, takich jak nagrania wideo, trudno jest podważyć ich wersję. Sąd ocenia wiarygodność zeznań przez pryzmat doświadczenia życiowego oraz konfrontując je z innymi elementami materiału dowodowego, jeśli takie istnieją.
W dobie powszechnej cyfryzacji coraz większą rolę odgrywają nagrania z kamer nasobnych policjantów, monitoringu miejskiego, kamer przemysłowych w sklepach czy nagrań z telefonów komórkowych świadków zdarzenia. Materiał wideo jest często bezlitosny i pozwala obiektywnie zweryfikować, czy nastąpiło naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, czy też oskarżenie jest bezpodstawne lub przesadzone. Widać na nich dokładnie, kto zainicjował kontakt fizyczny, czy był to atak celowy, czy przypadkowe zderzenie, oraz jak zachowywał się sam funkcjonariusz. Brak nagrania z kamery nasobnej policjanta w kluczowym momencie interwencji może być interpretowany na korzyść oskarżonego, jeśli obrona skutecznie podniesie wątpliwości co do przyczyn braku takiego nagrania. Dodatkowo, w sprawach gdzie doszło do obrażeń, kluczowe są opinie biegłych lekarzy sądowych oraz dokumentacja medyczna (obdukcja), chociaż – jak wspomniano wcześniej – do zaistnienia przestępstwa z art. 222 k.k. nie jest konieczne spowodowanie jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu.
Innym istotnym elementem są zeznania świadków postronnych, którzy nie są powiązani ani z policją, ani z oskarżonym. Ich relacja jest dla sądu niezwykle cenna, ponieważ postrzegani są jako obserwatorzy obiektywni. Jednakże dynamiczny charakter zdarzeń sprawia, że świadkowie często różnią się w opisach szczegółów, co wymaga od sądu wnikliwej analizy i rekonstrukcji przebiegu wypadków. Linia obrony w sprawach o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza często skupia się na wykazywaniu sprzeczności w zeznaniach funkcjonariuszy, podważaniu ich wiarygodności, wykazywaniu, że działali pod wpływem emocji lub że błędnie zinterpretowali gesty oskarżonego (np. odruch bezwarunkowy jako celowe uderzenie). Procesy te bywają trudne, gdyż oskarżony stoi w starciu z aparatem państwowym, a sądy z ostrożnością podchodzą do uniewinniania osób oskarżonych o agresję wobec władzy, dbając o autorytet państwa, co sprawia, że rola profesjonalnego obrońcy w analizie materiału dowodowego jest nie do przecenienia dla skutecznej ochrony praw oskarżonego.
Jak odróżnić naruszenie nietykalności od czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego
W polskim prawie karnym istnieje istotne rozróżnienie między podstawowym naruszeniem nietykalności cielesnej a znacznie poważniejszym przestępstwem, jakim jest czynna napaść na funkcjonariusza publicznego, opisana w artykule 223 Kodeksu karnego. Choć oba czyny dotyczą ataku na przedstawiciela władzy, różnią się one sposobem działania sprawcy oraz stopniem zagrożenia dla życia i zdrowia funkcjonariusza. Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, jak już wspomniano, obejmuje lżejsze formy kontaktu fizycznego, takie jak popchnięcie, uderzenie ręką czy szarpanie, które nie muszą wiązać się z użyciem niebezpiecznych narzędzi ani powodować obrażeń. Natomiast czynna napaść charakteryzuje się działaniem wspólnym z inną osobą lub użyciem broni, noża albo innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu, lub środka obezwładniającego. Jest to przestępstwo o znacznie wyższym ciężarze gatunkowym, zagrożone karą pozbawienia wolności od roku do lat dziesięciu.
Kluczowym elementem odróżniającym te dwa typy czynów jest niebezpieczeństwo, jakie stwarza sprawca. Jeśli ktoś uderza policjanta pięścią, zazwyczaj odpowiada za naruszenie nietykalności z art. 222 k.k. Jeśli jednak ta sama osoba rzuci w policjanta ciężkim kamieniem, zaatakuje go sztachetą, poszczuje psem rasy uznawanej za agresywną lub spróbuje przejechać go samochodem, kwalifikacja zmienia się na czynną napaść z art. 223 k.k. Użycie „niebezpiecznego przedmiotu” jest pojęciem interpretowanym szeroko – może to być butelka, kij bejsbolowy, a nawet twarde obuwie, jeśli sposób jego użycia zagraża życiu lub zdrowiu. Również działanie „wspólnie i w porozumieniu” z inną osobą podnosi kwalifikację czynu, ponieważ atak grupy napastników jest znacznie trudniejszy do odparcia i stwarza większe ryzyko dla funkcjonariusza niż atak pojedynczej osoby. W praktyce prokuratorskiej granica bywa nieostra, a obrońcy często walczą o zmianę kwalifikacji z czynnej napaści na łagodniejsze naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, argumentując, że przedmiot nie był niebezpieczny lub nie było porozumienia między sprawcami.
Dla oskarżonego różnica ta jest fundamentalna, ponieważ przy czynnej napaści dolna granica kary wynosi jeden rok pozbawienia wolności, co znacznie utrudnia uzyskanie wyroku w zawieszeniu (jest to możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach i przy niższych wyrokach), podczas gdy przy art. 222 k.k. możliwe jest orzeczenie samej grzywny lub kary ograniczenia wolności. Sądy analizują intensywność ataku i potencjalne skutki. Naruszenie nietykalności godzi w godność i nietykalność, czynna napaść godzi bezpośrednio w bezpieczeństwo, zdrowie i życie. Dlatego też w przypadku agresywnych zachowań tłumu, np. podczas zamieszek na stadionach czy demonstracjach, prokuratura często sięga po surowszy artykuł 223 k.k., uznając, że rzucanie przedmiotami w kordon policji jest czynną napaścią, a nie tylko znieważeniem czy naruszeniem nietykalności. Świadomość tej różnicy jest kluczowa, gdyż zachowanie, które sprawca może uważać za „szarpaninę”, w świetle użycia np. narzędzia, może zaprowadzić go do więzienia na wiele lat za zbrodnię (jeśli skutkiem byłby ciężki uszczerbek) lub występek o wysokim zagrożeniu karnym.
W jaki sposób alkohol wpływa na odpowiedzialność za naruszenie nietykalności funkcjonariusza na służbie
Statystyki policyjne i sądowe jednoznacznie wskazują, że znaczna część przypadków, w których następuje naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, ma miejsce, gdy sprawca znajduje się pod wpływem alkoholu. Stan nietrzeźwości jest czynnikiem kryminogennym, który obniża hamulce moralne, zwiększa agresję i zaburza ocenę sytuacji, prowadząc do konfrontacji z interweniującymi policjantami lub strażnikami miejskimi. Wbrew powszechnemu, błędnemu przekonaniu niektórych sprawców, bycie „pijanym” nie stanowi okoliczności łagodzącej przed sądem. Wręcz przeciwnie, polski Kodeks karny stoi na stanowisku, że sprawca, który wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia, przewidując lub mogąc przewidzieć skutki tego stanu, ponosi pełną odpowiedzialność karną za czyny popełnione w tym stanie. Nie można zasłaniać się niepamięcią („urwał mi się film”) czy brakiem świadomości, jeśli stan ten został wywołany na własne życzenie.
Co więcej, nietrzeźwość sprawcy w momencie ataku na funkcjonariusza jest często traktowana przez sądy jako okoliczność obciążająca przy wymiarze kary. Sędziowie wychodzą z założenia, że alkohol nie usprawiedliwia agresji wobec przedstawicieli prawa, a osoba decydująca się na picie bierze na siebie ryzyko swoich zachowań. W uzasadnieniach wyroków często pojawiają się argumenty o konieczności surowego karania pijanych napastników, aby chronić funkcjonariuszy, którzy na co dzień muszą radzić sobie z trudnymi interwencjami wobec osób nietrzeźwych. Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza przez osobę pijaną jest postrzegane jako przejaw rażącego lekceważenia porządku prawnego. Procedura karna w takich przypadkach jest standardowa: sprawca po zatrzymaniu trafia zazwyczaj na izbę wytrzeźwień lub do policyjnej izby zatrzymań, a czynności procesowe, takie jak przesłuchanie i postawienie zarzutów, odbywają się dopiero po jego wytrzeźwieniu.
Jedynym wyjątkiem od tej reguły może być sytuacja tzw. upicia patologicznego, które jest rzadkim stanem medycznym, gdzie nawet niewielka dawka alkoholu wywołuje nieprzewidywalną reakcję psychotyczną i całkowitą niepoczytalność, której sprawca nie mógł przewidzieć. Jest to jednak niezwykle rzadko stwierdzane przez biegłych psychiatrów i wymaga skomplikowanej diagnostyki. W typowych sprawach, gdzie mamy do czynienia z upiciem prostym, linia obrony oparta na „nic nie pamiętam, byłem pijany” jest nieskuteczna. Zamiast tego obrońcy mogą próbować wykazywać, że mimo stanu nietrzeźwości, to zachowanie funkcjonariusza było prowokacyjne, lub że stan oskarżonego uniemożliwiał mu rozpoznanie, że ma do czynienia z funkcjonariuszem (np. policjant nieumundurowany, brak wylegitymowania się), co może wpływać na stronę podmiotową czynu, czyli umyślność. Jeśli sprawca nie wiedział, że atakuje funkcjonariusza, nie może odpowiadać z art. 222 k.k., lecz z przepisów ogólnych o naruszeniu nietykalności, co jest znacznie korzystniejszą kwalifikacją.
